niedziela, 13 listopada 2011

Klub Podróżników w Wyobraźni- Pierdomenico Baccalario



Autor: Pierdomenico Baccalario
Tytuł: Klub podróżników w wyobraźni
Seria: Ulysses Moore
Ilość stron: 299
Wydawnictwo Olesiejuk


Dwie są wartowniczki, co nad morzem czuwają,
Groźne, przerażające, lancami się bronią,
Trojga przyjaciół trzeba, co zmóc je zdołają,
Lecz baczność, bo przed nimi łatwo się nie skłonią.
- Ulysses Moore




Koniec… ale czy na pewno. Mówi się, że koniec to tak naprawdę początek czegoś nowego. I w tym wypadku miałam takie wrażenie, a pytania ciągle kłębią mi się w głowie. Choć seria została tym tomem zamknięta i skończyła się prawdziwym happy endem, mam wrażenia że Pierdomenico Baccalario pozostawił część rzeczy naszej własnej wyobraźni. Właśnie to cenie sobie w tych książkach, sami musimy część rzeczy przemyśleć…

W Kilmore Cove kończy się najdłuższy dzień. Podczas gdy deszcz okrywa wszystko szarą zasłoną, ciszę zatoki przerywają grzmoty i błyskawice. Ale to nie burza, tylko działa Mary Gray, legendarnego statku kapitana Spencera. To wielka próba dla Julii i Jasona, którzy muszą stoczyć pojedynek z najgorszym z wrogów Ulyssesa Moore’a, jedynego, który był w stanie kiedykolwiek go pokonać...

Zawsze lubiłam styl i klimat w jakim pisał Pierdomenico Baccalario, a ten tom minął mi szczególnie przyjemnie. Rozwiązane zostały zagadki, a pytania, które nurtowały już od pierwszej części, nareszcie znalazły rozwiązanie. Część musimy jednak dopowiedzieć sobie sami, gdyż i tu autor pozostawił pewne sprawy naszej wyobraźni. 

Zdecydowanie zaciekawiła mnie wspaniała fabuła i wartka akcja. Dodatkowo wielowątkowość książki i brak tylu utartych schematów naprawdę dodawał uroku. Klub podróżników w wyobraźni to nie książka o nieświadomej dziewczynie i tajemniczym, nieziemsko przystojnym chłopaku. Nie, tutaj mamy chwilę wytchnienia od tych pospolitych tematów, choć romans oczywiście się pojawił. Był on bardzo subtelny i nie był motywem przewodnim co bardzo mi się spodobało. Cieszę się, że autor nie postawił jedynie na romans, co w bardzo wielu przypadkach przyciąga czytelników.

Kolejnym punktem przystanku jest doskonale zbudowana fabuła. Ciągłość zdarzeń i mnogość zagadek, to jest to, w czym autor nie odpuszcza. Tutaj było ich niestety zdecydowanie mniej niż w poprzednich częściach, ale biorąc pod uwagę to, że „Klub Podróżników w Wyobraźni” jest ostatnią częścią serii, autor naprawdę dobrze rozegrał wydarzenia tego tomu. Praktycznie do końca nic nie jest pewne, a czytelnik wczuwał się rolę bohaterów.

Również pod względem stylu pisania nie mam co ująć panu Pierdomenico Baccalario. Książkę czytało się bardzo dobrze i choć młodzieżówki teraz nie zaspokajają już moich potrzeb, do tej serii zawsze chętnie wracałam. Na wydarzenia patrzymy z różnych punktów widzenia, czym autor podbudowuje w wielu momentach akcję. Również humorem ta część nie odstępuje poprzednim. Mamy tutaj wspaniałych bohaterów, których nie sposób nie polubić. Każdy z nich reprezentuje inne cechy, a przeczytawszy całą serię, oni nadal pozostają nieprzewidywalni.  Szczególnie Jason, którego zdążyłam pokochać za tą jego pochopność, ale i bystry umysł, dzięki temu był najbardziej zaskakującą postacią. Również reszta postaci była bardzo dobrze wykreowana, szczególnie te, które poznaliśmy już na początku. 

„Klub Podróżników w Wyobraźni” był bardzo dobrym zakończeniem serii. Od wielu lat na bieżąco przyglądam się przygodom Julii, Ricka i Jasona. Kiedyś zastanawiałam się nad tajemnicą Ulyssesa Moora, a idąc przez kolejne części uzyskiwałam wiele odpowiedzi oraz nowych zagadek. Teraz czuję smutek, że to już koniec. Moje myśli jednak wciąż dryfują wokół tej książki, a umysł pracuje w poszukiwaniu odpowiedzi na nieodpowiedziane pytania. Jedno z nich to: O co tak naprawdę chodzi w dwustronnymi monetami (medalami?), które uzyskali Ulysses i mały Flint po wejściu do Mrocznych Portów??? Dlaczego w przypadku ich największego wroga okazały się kłamstwem?
Czy dojdę kiedyś do odpowiedzi? Trudno powiedzieć. Nigdy jednak nie zapomnę emocji związanych z czytaniem tej oto serii, bo chwile jakie z nią przeżywałam, już od najmłodszych lat, są bezcenne.

Moja ocena: 7/10

Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Olesiejuk. Najbardziej ucieszyła mnie właśnie ta paczuszka, kiedy listonosz przyniósł mi egzemplarze recenzenckie :)

13 komentarzy:

  1. Ja stanąłem na szóstce, gdy skończył się wątek starych bohaterów, choć mam wszystkie książki, oprócz tej. W chwili wolnej powrócę do starej, ale jarej serii. Uwielbiam ją ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeczytałam trzy pierwsze tomy serii, nadal od czasu do czasu patrzę na nie z czułością, jednak w momencie, gdy zaczęły powstawać kolejne części, odpuściłam sobie. Za dużo nadrabiania, a i tak pogubiłam się w ilości wydawanych części.
    Może kiedyś wrócę do tej serii i rozpocznę przygodę z tymi bohaterami na nowo? Czas pokarze... :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Który to już tom? Przeczytałam kilka i bardzo miło wspominam lekturę, ale to było już jakiś czas temu... Chyba wrócę i dokończę ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Do komentarza wyżej- tom 12,ostatni;D
    Uwielbiam tę serię,niedawno czytałam ten tom;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przeczytałam pierwszą część tej serii i coraz bardziej ciągnie mnie w kierunku następnych;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam tę serię! Moja przygoda z nią rozpoczęła się dobre... no, 6 lat temu. Przeczytałam już wszystkie tomy, te starsze chyba nawet dwa razy, a teraz z niecierpliwością czekam, aż oddadzą mi do biblioteki "Klub..." ; ) Choć to książki dla takiej raczej młodszej młodzieży, zapewniły mi masę dobrej zabawy i miło je wspominam. Może kiedyś zacznę wszystko od nowa po raz kolejny? Jeszcze się zobaczy. ; )

    OdpowiedzUsuń
  7. To jest jedna z moich ulubionych serii , jestem w trakcie czytania 12 części . Polecam również serię książek ,, Z archiwum Josha " jest do bardzo przygodowa i emocjonująca książka. Odchodząc od tego tematu, wiecie może kiedy poraz kolejny Pierdomenico pojawi się w Polsce , bo ten raz przegapiłam ...

    OdpowiedzUsuń
  8. @julka- jeszcze nie słyszałam o "Z archiwum Josha", ale skoro polecasz to spróbuję wyszperać coś o tej książce i przeczytać :) Co do pana Baccalario, to też nie mogłam pójść na to spotkanie z nim, a niestety nie wiem, kiedy zaszczyci nas obecnością następnym razem.

    @izaa.- ja też bardzo lubię tą książkę, choć w sumie należy do książek dla tej młodszej młodzieży. Ja cały czas entuzjazmuje się przygodami tych bohaterów.

    @Matt- pewnie, jak znajdziesz jakąś wolną chwilę to wróć, ale z mojego doświadczenia wiem, że zawsze mam tyle innych książek na głowie, że nie mam czasu nadrabiać tyle zaległości, a ty masz o wiele więcej współprac niż ja :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Na Ulyssesa natknęłam się przypadkiem na pewnych wakacjach, gdy potrzebowałam czegoś do czytania na plażę. Następnego dnia wykupiłam wszystkie części dostępne w tej małej nadmorskiej księgarni. Od tamtej pory z niecierpliwością czekałam na następne części, aż do ostatniej, którą też już przeczytałam. Szkoda, że skończyła się ta historia, tak dobrze się czytało… Są to książki dla każdego dosłownie – sama mam 34 lata, pierwszą część czyta mój 10letni syn, a moja mama (50+) ostatnio hurtowo wypożyczyła ode mnie prawie wszystkie części ;) Mój syn woli „Cyborię” i z niecierpliwością czeka na następną część. Próbuję również znaleźć chwilę na przeczytanie „Century”. Można śmiało powiedzieć, że mamy w domu specjalną półkę na książki Pierdomenico i niedługo skończy się na niej miejsce;)
    Pozdrawiam
    Daga z rodzinką

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja przyznam, że zawsze coś mnie od tej serii odpychało i dlatego z daleka omijałam te książki. Jednak widzę, że szybko trzeba to zmienić!!

    OdpowiedzUsuń
  11. Brzmi interesująco, więc czemu nie:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jeszcze nie czytałam, lecz mam zamiar odświeżyć sobie serie, więc i po tę część z pewnością sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Wspaniała seria. Przeczytałam wszystkie części, są genialne. Najbardziej dręczy mnie to, że na końcu ostatniego tomu jest zamazany adres klubu. DLACZEGO? Gdyby pod tym adresem nic nie było, to po co autor miałby go zamazywać? A przecież nie pojadę przetrząsnąć cały Londyn, żeby znaleźć ten klub jeśli w ogóle istnieje. A wy co o tym sądzicie? Pozdrawiam wszystkich czytelników.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy dodany komentarz, dodaje on również poczucie dowartościowania :)