Top 10 to akcja, przy okazji której raz w tygodniu ma blogu
pojawiają się różnego rodzaju rankingi, dzięki którym czytelnicy mogą poznać
bliżej blogera, jego zainteresowania i gusta. Jeżeli chcesz dołączyć do akcji -
w każdy piątek wypatruj nowego tematu na dany tydzień.Dziś przyszła pora
na... Dziesięć książek, które zabrałabym
na bezludną wyspę! :)
Już wcześniej pojawiały się na moim blogu wpisy z akcji
top10, nie jest to jednak regularne. Gdy jednak znajduję temat, który mnie
interesuje, a w dodatku mam czas na zastanowienie się nad tymi 10 książkami i
wplecenie ich w post, zawsze się on pojawi. Tak więc oto moje 10 książek, które zabrałabym na bezludną wyspę:

1. Złodziej Pioruna- Rick Riordan. Czytając tego bloga można
zauważyć jak bardzo kocham twórczość Ricka Riordana. Bardzo trudno było wybrać
jedną książkę wśród tylu wspaniałych powieści o Percym Jacksonie, bo
najchętniej wzięłabym ze sobą każdą z nich. Postanowiłam jednak wrócić do
początków tej historii a zarazem początków mojej miłości do twórczości Ricka
Riordana.

2.Igrzyska Śmierci- Suzanne Collins. Nadal nie jestem pewna, czy wzięłabym akurat pierwszą część, czy nie powinnam raczej trzeciej.. Ah takie wielkie dylematy, a ja nigdy nie umiem podejmować decyzji. Niech jednak będzie pierwsza część, chyba nie uszę tłumaczyć dlaczego Igrzyska Śmierci znalazły się wśród tych 10 książek? Każdy kto przeczytał pewnie wie o co chodzi :)
3. Charlie- Stephen Chbosky. Tą cieniutką książeczkę
mogłabym czytać milion razy a i tak mi się nie znudzi. Wspaniały bohater,
piękna i dosyć smutna historia, oryginalność... Nic dodać, nic ująć- ta książka
na pewno musi się naleźć ze mną na bezludnej wyspie!
4. Harry Potter i Insygnia Śmierci-J. K. Rowling. Co to za
bezludna wyspa bez Harrego? Ja sobie nie wyobrażam, że mogłoby go zabraknąć.
Dlaczego akurat Insygnie Śmierci? Pewnie dlatego, że to moja zdecydowanie
ulubiona część i mogłabym ją czytać milion razy.
5. Wichrowe Wzgórza- Emily Bronte. Nie może też zabraknąć
odrobiny romansu, książka Emily Bronte to klasyk literatury, świetnie napisany
i zdecydowanie zachwycający.
6. GONE. Faza pierwsza: Niepokój- Michael Grant. Tutaj
również powrócę do początków tej historii, zresztą sądzę, że pierwsza część
była jedną z lepszych. Cała seria miała swoje wzloty i upadki, ale w całości
naprawdę mnie olśniła i nie wyobrażam sobie nie mieć jej ze sobą.
7. Więzień Labiryntu- James Dashner. No na pewno nie
zostawiłabym w domu czegoś tak schizowego, a zarazem dającego tak wiele zabawy.
Więzień Labiryntu zdecydowanie jedzie razem ze mną!
8. Marina- Carlos Ruiz Zafon. Zazwyczaj nie czytam książek,
których się boję, jednak Marina była tak intrygująca i mroczna, że nie umiałam
jej się oprzeć. Było to moje pierwsze i jakże udane zetkniecie z autorem.
9. Ziemia skuta lodem- John Flanagan. Zwiadowcy to takie
idealne oderwanie od rzeczywistości. Ja najbardziej emocjonalnie jestem
związana z pierwszymi trzema częściami (nigdy nie wybaczę autorowi, że Will nie
był z Evanlyn!). Trudno mi było wybrać pomiędzy drugą a trzecią częścią, ale
ponieważ najpiękniejszym momentem całej serii była końcówka trzeciej części, to
właśnie ją wybrałam.















































