poniedziałek, 3 października 2011

Oddech Nocy- Lesley Livingston


Autor: Lesley Livingston
Tytuł: Oddech Nocy
Ilość stron: 296
Wydawnictwo Jaguar

W kółko, z górki i pod górkę
Będzie wodził całą czwórkę
Robin postrach miast i siół:
W kółko, w górę i znów w dół!


Zanim zaczniesz czytać tę książkę, zapamiętaj: Przypadki nie istnieją!

Jak wytłumaczyć to, że zwyczajna dziewczyna, której największym marzeniem jest zostać aktorką, nagle spotyka na swojej drodze Janusa, oraz inne magiczne istoty, których istnienia nawet nie śmie podejrzewać?  Czy dziewczyna zamknie się w kloszu przepełnionym kłamstwami i pozwoli toczyć się życiu, tak jak to było do tej pory? Czy jest w stanie uwierzyć w prawdę, tak nieprawdopodobną, że aż śmieszną? Czy zwykłym przypadkiem dostaje główną rolę w przedstawieniu „Snu nocy letniej” i trafia do parku, akurat w trakcie pierwszej nocy otwarcia bramy Samhain? Kelley jest silną dziewczyną, ale czy wystarczająco odważną, by zmierzyć się ze swoim ojcem Oberonem i wykorzystać swój pełny potencjał?
Choć wydaje się to nieprawdopodobne, powiem jeszcze raz: Nie, przypadki nie istnieją.

Kolejna powieść uwodzi nas smakiem napisanej już wiele lat wcześniej historii „Snu nocy letniej”. I do tej części zerknęłam jak zauroczona, szukając Puka oraz innych znanych mi postaci. Jednak tutaj byłam nieco rozczarowana.  Akcja toczyła się raczej wokół głównych bohaterów, Kelley i Sonneyego, a pozostali bohaterowie zostali bardzo niedopracowani, co wydaje się dosyć dziwne, bo wystarczyło ich tylko skopiować z Szekspirowskiego dramatu. Osobiście miałam nadzieję na rozwinięcie wątku Puka, jednak autorka opisała go jedynie powierzchownie, a i wątek był bardzo krótki. Również Oberon został opisany jedynie powierzchownie, owszem wystarczyło to aby rozwinąć akcję, jednak gdyby pani Livingston bardziej się postarała przy kreowaniu postaci i uczyniła go bardziej wyjątkowym, książka byłaby jeszcze ciekawsza. Więcej czasu autorka mogła poświęcić również współlokatorce Kelley, Tyff. Była to bardzo humorzasta i ciekawa postać, którą, pomimo krótkiego fragmentu, zdążyłam polubić. Właśnie w bohaterach drugoplanowych widzę minus tej powieści i właśnie tutaj byłam najbardziej rozczarowana. Cała reszta zależy już od gustów, a do mnie zdecydowanie przemówiła.

Książka jest świetnie napisana, barwnym językiem i ciekawą fabułą. Z początku myślałam, że będzie to baśniowa powieść, tymczasem okazało się, że jednak nie do końca. Pani Livingston wyciągnęła jedynie magiczne stworzenia ze „Snu nocy letniej” a cała akcja rozgrywała się w rzeczywistym świecie (poza pojedynczymi momentami, kiedy to prowadziła nas przez świat nieśmiertelnych istot). Ciekawe było pokazanie wydarzeń z dwóch różnych punktów widzenia, Kelley i Sonnyego, autorka ukazała nam dzięki temu dwa różne światy, ludzi i nieśmiertelnych. Podobało mi się również pomysł z Bramą Samhain, która stanowi jedyne przejście pomiędzy światami.  Cała historia wciąga i intryguje, a akcja jest nieprzewidywalna. Chociaż częściowo przewidziałam zakończenie, nie umiałam poskładać niektórych faktów i byłam naprawdę zaskoczona biegiem wydarzeń.  

Dodatkowym plusem jest szata graficzna. Kartka ze scenariusza Kelley bardzo dobrze wprowadza w opowieść, szczególnie tych czytelników, którzy nie spotkali się jeszcze z dramatem Williama Szekspira. Zawiera ona ogólne informacje o sztuce oraz bohaterach, których wprowadza w książkę autorka. Dodatkowo każdy rozdział ozdobiony jest obrazkiem, co również dodaje charakter.

Bardzo się cieszę, że w końcu dopadłam tę książkę. Jest ona bardzo przyjemną lekturą, oderwaniem od rzeczywistości. Co mnie nie do końca przekonało to to, że autorka zbyt wielką uwagę skupiła na Kelly i Sonnym, a nie rozwinęła innych wątków, w tym tego, na którym najbardziej mi zależało: Puk. Pomimo tego, pani Livingston zgrabnie połączyła książkę w całość, dzięki czemu uzyskała świetny materiał na kolejną część.
Książka żyje własną magią i jest bardzo urokliwa. Dziękuję autorce za stworzenie takiej powieści. Uwiodła mnie nie tylko klimatem, ale również stylem.   

Robin postrach miast i siół:
W kółko, w górę i znów w dół!



 Moja ocena: 8/10

8 komentarzy:

  1. Och jak ja Ci zazdroszczę:) Mam nadzieje, że i ja niedługo zapoznam się z książką pani Livingston:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Liczę, że niedługo wpadnie w moje ręce xd

    OdpowiedzUsuń
  3. DLa mnie była oderwaniem od rzeczywistości, taką nieobowiązkową lekturą. Tak samo zresztą jak dla ciebie ;-)
    Tylko, że dla mnie ci bohaterowie byli bezbarwni i trochę sztuczni. I to taki najpoważniejszy minus dla mnie, ale ogólnie książka spoko ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. O a tutaj pozytywna opinia na temat tej książki. Mi jak na razie bardzo podoba się okładka, a może za jakiś czas przekonam się co jest w środku? :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nic dodać, nic ująć. Z chęcią przeczytam :]

    OdpowiedzUsuń
  6. Niedługo przeczytam, ale mam spore obawy - "Żelazny król" Julie Kagawy też był oparty na "Śnie nocy letniej" i bardzo wysoko postawił poprzeczkę...

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Także mi się strasznie podobała :D No bo jakżeby inaczej mogła :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Coś mi się wydaje, że już za niedługo mi ją pożyczysz `Niszczycielko Telefonów` <3

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy dodany komentarz, dodaje on również poczucie dowartościowania :)