środa, 26 października 2011

GONE. Faza pierwsza: NIepokój- Michael Grant.


Autor: Michael Grant

Faza pierwsza: Niepokój
Seria: GONE. Zniknęli
Ilość stron: 527
Wydawnictwo Jaguar

Powieść Michaela Granta podbiła serca wielu czytelników, w tym i moje. Autor pokazuje nam świat bez dorosłych, co jest naprawdę ciekawym i oryginalnym pomysłem. Jak to by było? W jedną sekundę wszyscy powyżej 15 roku życia znikają i pozostawiają dzieci na pastwę losu. Tak, świat bez kontroli dorosłych może wydawać się piękny, ale jak długo dzieciaki wytrzymają bez pomocy i wsparcia? Czy dadzą sobie radę, zostając samotnie? Odpowiedzi udziela nam Michael Grant.



W TEN SPOSÓB KOŃCZY SIĘ ŚWIAT
W mgnieniu oka wszyscy znikają… Zostają najmłodsi.
Nastolatki. Uczniowie. Niemowlęta. Nie ma nikogo poza nimi. Nagle milkną telefony. Przestaje działać Internet. Nie ma telewizji. Nikt nie wie, co się stało. Pomoc nie nadchodzi. Nastolatki nieoczekiwanie zaczynają się zmieniać. Zyskują nowe zdolności – niewyobrażalne, groźne, śmiercionośne moce – które z dnia na dzień stają się silniejsze. Których nie sposób kontrolować.
Witaj w nowym, przerażającym świecie, gdzie do głosu dochodzą najgorsze instynkty, gdzie nie ma miejsca dla słabych, a najtrudniejszym zadaniem jest pozostanie sobą…

Czas ucieka.
W dniu swoich piętnastych urodzin znikniesz...

Młodzież często sobie wyobraża, jak to by było bez dorosłych na świecie. Można by robić co się chce i kiedy się chce. Innymi słowy: Raj na ziemi. Jednak wyobrażamy sobie tylko te dobre strony, te które nam odpowiadają. Nigdy nie zastanawialiśmy nad drugą stroną medalu. Czy poradzilibyśmy sobie z nagłymi przypadkami, takimi jak pożary, czy wypadki. Umielibyśmy się zaopiekować najmłodszymi dzieciakami, gdyż to one najbardziej potrzebują opieki. Czy bylibyśmy w stanie zapobiec przemocy wśród rówieśników, która niewątpliwie by się rozwinęła, bo nikt nie podniesie ludzi do konsekwencji? Czy naprawdę w takim świecie chcielibyśmy żyć? W Etapie (ekstremalne terytorium awarii promieniotwórczej) dodatkowo dzieją się różne inne rzeczy, dzieci zaczynają posługiwać się nadzwyczajnymi mocami, a nie tylko oni przechodzą mutację.. Dodając te kilka czynników, mamy tu naprawdę burzliwą mieszankę, a jeszcze nie poznaliśmy bohaterów.

Sam. Sam Autobus. Sam Bohater. To on ratuje biedne zagubione dzieciaki i choć tak bardzo próbuje być przeciętny, niezauważalny nie to los dla niego przygotował. Sam ma za zadanie przewodniczyć dzieciakom z Perdido Beach. Jednak nie poradziłby sobie w pojedynką, pomagają mu Quinn, najlepszy przyjaciel, oraz Astrid, wszechwiedząca piękność.  Razem starają się zaradzić wszystkim kłopotom.. Wkrótce poznajemy wielu innych bohaterów, a autor opisuje nam wydarzenia z wielu różnych punktów widzenia, co pozwala nam zrozumieć czyny dzieciaków.

Ciągła akcja nie pozwala oderwać się od książki, a autor coraz częściej nas zaskakuje. Co prawda czasem opisy oraz to, że autor skupia się na poszczególnych postaciach, może wydawać się nużące, jednak wtedy lepiej poznajemy bohaterów książki, którzy mają bezpośredni wpływ na wydarzenia. Również styl pisania autora jest łatwo przyswajalny, dzięki czemu książkę czyta się jeszcze szybciej. Michael Grant pobudził swoją wyobraźnię i dokonał na kartach powieści rzeczy niemożliwych. Połączył elementy świata fantastycznego, odwzorowując emocje, oraz prawdopodobne zachowanie młodzieży po rozstaniu z odpowiedzialnymi rodzicami. Bez problemu mogę przyznać, że bardzo skutecznie wzbudził emocje czytelnika i zainteresował światem przedstawionym.

Wielokrotnie powracałam do serii GONE, bardzo podobał mi się świat stworzony przez autora, oraz niepowtarzalni bohaterowie, z którymi mogłam spędzić nocne godziny. Książka wywarła na mnie ogromne wrażenie, a to było dopiero wprowadzenie do dalszych części. Serdecznie zapraszam do miłej lektury.

Moja ocena: 9/10

17 komentarzy:

  1. Dużo słyszałam o tej serii i mam ją na liście. Rzeczywiście świat bez dorosłych to kusząca perspektywa, ale pewnie do czasu. Już w bibliotece czatuję na te książki, więc prędzej czy później dopadnę w swoje ręce ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też dużo słyszałam o tej serii, a jednak jeszcze jej nie przeczytałam.Będę musiała to zmienić :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam tę książkę w swojej domowej biblioteczce, muszę przyznać, że czeka już dość długo na moje zainteresowanie;) Przypomniałaś mi o niej:)

    OdpowiedzUsuń
  4. ta ankieta to świetny pomysł. Pozwól, że skopiuję od ciebie ten pomysł, ok? A co do Gone - kocham, uwielbiam i ubóstwiam. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Do Gone zabieram się od dłuższego czasu i jakoś dobrać się nie mogę. Zawsze jest coś ciekawszego, ważniejszego. Cóż, trzeba wreszcie z tym skończyć, bo seria zapowiada się interesująco.

    Masz bardzo ciekawego bloga, dodaję do obserwowanych i postaram się wpadać.

    OdpowiedzUsuń
  6. Pierwsze trzy tomy za mną, teraz rozglądam się za czwartym. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. GONE jest świetny - każda kolejna część coraz bardziej mnie zaskakuje, aż boję się pomyśleć, co będzie w piątce ;P

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Książka jest uwielbiana przez czytelników, a ja jakoś nie mogę się do niej przełamać.

    OdpowiedzUsuń
  9. Gone to zdecydowanie seria warta uwagi, na mnie też wywarła spore wrażenie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Podobała mi się pierwsza częsc, ale nie jest to jakoś moja ulubiona seria. Świetna recenzja.;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Już kiedyś miałam okazję przeczytać tę książkę, ale za dużo obowiązków i nie wyrobiłam. Jednak, jeśli miałabym ją jeszcze raz na pewno przeczytałabym ;D

    OdpowiedzUsuń
  12. Czytałam oczywiście, a niedługo mam zamiar sobie odświeżyć ^^

    OdpowiedzUsuń
  13. Kocham tę serie... Tym, którzy "nie mogą się przełamać" polecam ją.
    Miłego czytania
    A tak wg. To genialny blog;)
    Będę tu wpadać częściej

    OdpowiedzUsuń
  14. świetna seria!!!
    właśnie zaczynam piąty tom i jest coraz ciekawiej i mroczniej...
    Czytajcie GONE :))

    OdpowiedzUsuń
  15. czytałam te książkę już mnóstwo razy i za kazdym razem nie moge sie od niej oderwac

    OdpowiedzUsuń
  16. Hmm, dużo razy słyszałem o tej serii. Może kiedyś się skuszę.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy dodany komentarz, dodaje on również poczucie dowartościowania :)